wtorek, 10 czerwca 2014

Ryzykowna antykoncepcja naturalna.

Rozmawiałem dziś z (młodą obiektywnie a subiektywnie starą) dziewicą.
Przemiła postać, jak na swoje dwadzieścia dwa lata jest całkiem zaradna, jedynie z seksem ma zaległości.

Często zasięga u mnie rady, przerabia sprawę na sucho.
Dziś pytała o to, co należy powiedzieć kiedy pierwszy raz zobaczy się penisa partnera - doradziłem niemy zachwyt : )
Zastanawialiśmy się wspólnie nad tym skąd w ogóle wiadomo, jak się za to zabrać. Mądrość ludowa podpowiada, że instynktownie wie się "jak się to robi". Ja osobiście odnoszę wrażenie, że była by to prawda, gdyby nie potrzeba założenia prezerwatywy.
Zanim zdążyłem wyjaśnić jak wpływa to na rytm zbliżenia, Aurelia wspomniała o naszej wspólnej znajomej Justynie.

Gorliwa entuzjastka wszystkiego co naturalne, duchowe, spontaniczne i nie udowodnione naukow zainteresowała się tantrą, nią z kolei zainteresował się doświadczony adept tej starożytnej sztuki. Para zna się od dwóch miesięcy, i jako środka antykoncepcyjnego, jedynego, używają a właściwie on używa "wstrzymywania wytrysku".

Tak mnie to zdenerwowało, że aż zabrałem się do pisania tego artykułu.



Jeśli chodzi o jogi, tai chi, tantry i tym podobne, doceniam je jako formy ruchu i rozwoju ciała. Joga pozwala się rozciągnąć, taichi uspakaja wszystkie z tantra włącznie rozwijają propriocepcję. Co do ich bardziej filozoficznych założeń mam ogromne wątpliwości, a podany przykład pokazuje, że mądrości nie przysparzają.

Dobrze urozmaicać sobie życie seksualne, poznać inne perspektywy, popróbować tego i owego, ale po co tak ryzykować?

Co by przeszkadzało przedłużyć sobie stosunek (taki efekt daje powstrzymywanie się od wytrysku) a dodatkowo się zabezpieczyć. To bardzo dobre połączenie, i w zasadzie rozwiązuje problem zaburzonego rytmu, skoro podczas erekcji można dłużej (chyba tyle ile się chce), to można się "ubrać" i swobodnie zająć się partnerką.

Już słyszę kontrargumenty, lateks blokuje przepływ energii, to nie naturalne.
Każdy zasługuje na osobny artykuł, a teraz je szybko rozbroję,
 na pierwszy mówię 69.
Jeśli chodzi o naturalność to wystarczy krótka lista zjawisk
naturalnych: nowotwory, pasożyty, zabójstwa
i nie naturalnych: radioterapia, farmakoterapia, wymiar sprawiedliwości
by uświadomić sobie, że pierwsze może być szalenie nieprzyjemne a drugie pożyteczne.

Nie wiem czy stać mnie na jakieś wnioski, cały artykuł jest wyrazem mojego zdenerwowania.
Osobiście nie znam wspomnianego wcześniej mistrza tantry, więc nie będę zgadywał co nim kieruje.

Jeśli mam się jednak do refleksji zmusić, to wystawił bym szkole tantry do której Justyna chodziła oceny:
- doskonale, że ktoś w ogóle uczy ludzi, i to ludzi w każdym wieku, jak się kochać, wzajemnego szacunku, uważności i własnego ciała
- dobrze, że zna techniki, które łatwo zastosować by przedłużyć przyjemność, sam znam jedną czy dwie sztuczki, i ku mojemu zaskoczeniu są bardzo skuteczne,
- zareklamował bym ich nawet, jako praktyka zdrowa, sporo ćwiczeń które proponują, proponują też seksuologowie i urologowie
- fatalnie jednak, że nie prowadzą jakiegoś wywiadu ze swoimi uczestnikami, wiem, że klienci napędzają każdy business, ale są powody dla których nie sprzedaje się papierosów nieletnim. Tak samo warto było by odsiać ludzi wyjątkowo nie dojrzałych, kryterium ewidentnie nie może być wiek, bo siedemnastolatka, która sypia z mężczyzną, czy mężczyznami od trzech lat, będzie wiedziała o temacie więcej niż dwudziesto dwu letnia dziewica
- serdecznie polecam, przynajmniej wprowadzić, choćby dla porównania, podstawowe informacje z seksuologii naukowej, wspomnieć o tym, że tam gdzie stosuje się prezerwatywy, przyrost naturalny jest znacznie mniejszy niż w miejscach od wieków stosujących tantrę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz