Kontekst: Mówi się, że religia to bardzo intymna sprawa, z zasady nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Może duchowość tak, ale nie religia, ta jest sprawą jak najbardziej publiczną, powiązaną z podatkami, polityką i kulturą. Dziś jednak schowam się za tym komunałem i nie zdradzę się ze swoją przynależnością religijną.
Inspiracja: Mój znajomy, bardzo zajęty ateista wygospodarował odrobinę swojego czasu na to by odwiedzić babcię, ta bardzo ucieszyła się na jego widok i ... wyszła :/ Znajomy nie był wniebowzięty, a chyba o to babci chodzi bo pobiegła do kościoła, na jedną z tych uroczystości które odbywają się w dzień powszedni.
Magda - dziewczyna z która tworzę związek wróciła z kursu medytacji. Obudziliśmy się z rana i swoim zwyczajem, dałem jej soczystego buziaka w policzek, liczyłem na to samo a usłyszałem, nie przeszkadzaj, obserwuję doznania w ciele.
- Przecież buziak też powoduje doznanie w ciele - oburzyłem się
- Ale zbyt intensywne, dla kogoś początkującego - odpowiedziała.
Pytanie, w zasadzie zarzut: Jak to się dzieje, że wyznawcy religii w której Bóg jest miłością, i adepci szkoły medytacji, uczącej uprzejmości i miłości do żyjących istot czasem przedkładają rytuały przed spotkania z drugim człowiekiem?
Moja odpowiedź na to pytanie: